Tylko kilka dni trwały treningi Łukasza Ślifirczyka ze
Zagłębiem Lubin. Od dzisiaj napastnik Unii jest na testach w Gorzowie
Wielkopolskim. Do gry w GKP kandyduje także Maciej Mysiak, o czym pisaliśmy już
wczoraj.
Obaj piłkarze zagrali już pierwszy sparing w tym klubie. Dzisiaj
GKP uległ Polonii Słubice 1:2. Mysiak wystąpił jako stoper, a Ślifirczyk w ataku.
Nasi zawodnicy wystąpili przez pełne 90 minut. Jak informuje strona internetowa
gkp.gorzow.pl bardzo dobre wrażenie na sztabie szkoleniowym tego klubu zrobił „Śliwa”,
który popisał się niezwykłą walecznością. Były napastnik Polski U-21 miał też kilka
okazji, które zmarnował.
GKP Gorzów Wielkopolski zamierza sprowadzić dwóch zawodników
Unii Janikowo. Pierwszym z nich jest Maciej Mysiak, który w piątek zacznie
trenować z tym pierwszoligowcem. Być może na testach w Gorzowie Wielkopolskim
pojawi się także Łukasz Ślifirczyk, który obecnie przebywa w Lubinie.
Mysiak gra w Unii od sezonu 2006/07. Od tego czasu jest
jednym z najlepszy piłkarzy. W rundzie jesiennej obecnego sezonu wystąpił w
osiemnastu meczach przebywając na boisku 1620 minut. Został ukarany czterema żółtymi
kartkami oraz co najważniejsze zdobył cztery bramki i jest jednym z dwóch
najlepszych strzelców drużyny. „Mysza” jest środkowym obrońcą, chodź równie
dobrze radzi sobie jako defensywny pomocnik. Łącznie w Unii rozegrał 68 meczy ligowych
i zdobył w nich 11 bramek. Już w trakcie obecnego sezonu mówiło się, że bardzo
dobre występy tego piłkarza zaowocują w oferty z innych klubów. Wymieniało się
takie zespoły jak: Lechia Gdańsk, Wisła Płock czy Zawisza Bydgoszcz.
Ślifirczyk zawodnikiem Unii został zimą 2008. W obecnym
sezonie zagrał w dziewięciu meczach przebywając na boisku 648 minut. Zgromadził
pięć żółtych i dwie czerwone kartki. Łącznie w barwach Unii rozegrał 21
ligowych spotkań i zdobył 3 bramki. Gra na pozycji napastnika. Obecnie jest na
testach w drugiej drużynie pierwszej ligi.
Oboje nadal mają ważne kontrakty z naszym klubem. Mysiak do
czerwca 2009, a
Ślifirczyk do czerwca 2010.
GKP Gorzów Wielkopolski to piętnasta drużyna pierwszej ligi.
W klubie tym występuje m.in. były zawodnik Unii – Robert Gaca.
Niecałe pół roku trwała druga przygoda Krzysztofa Kretkowskiego
z naszą Unią. Napastnikowi temu z końcem tego roku kończy się umowa, której nie
przedłuży.
Kretkowski dołączył do Unii tuż przed ósmą kolejką rozgrywek,
czyli w ostatnich chwilach okienka transferowego. Jego poprzednią
przynależnością klubową była Wisła Płock. Miał także kilkutygodniowy epizod w
greckim AÓ Aías Salamínas. W obecnym sezonie w biało-niebieskich barwach
rozegrał 11 spotkań w pierwszej drużynie przebywając na boisku 613 minut. Został
ukarany też jedną żółtą kartką oraz zaliczył asystę. Grał z numerem „17”. Ponad
to zagrał jeden mecz w rezerwach, gdzie jeden raz wpisał się na listę
strzelców.
W chwili obecnej popularny „Kret” szuka klubu. W
kibicowskich spekulacjach pojawiają się plotki na temat jego powrotu do Wisły
Płock lub ponownego wyjazdu do Grecji.
Jak wszyscy pamiętamy dla Kretkowskiego jest to już drugie
pożegnanie z Unią. Zdecydowanie lepiej spisywał się w poprzednich sezonach.
Łącznie w naszych barwach rozegrał 42 ligowe spotkaniach, w których zdobył 14
bramek.
Krzysztofowi dziękujemy za reprezentowanie barw Unii i
życzymy wielu sukcesów w dalszej karierze.
Dziewiąte miejsce zadowala
tylko część działaczy kujawskiego klubu, którzy przed sezonem zakładali jedynie
walkę o utrzymanie się w rozgrywkach (lokata w czołowej dziesiątce).
1. WYNIK SPORTOWY. Przed rozpoczęciem rozgrywek celem piłkarzy
było zajęcie pozycji w najlepszej trójce. Trener Zbigniew Kieżun miał także
wyższe aspiracje. Tym bardziej że przez kilka tygodni unici zajmowali fotel
lidera rozgrywek.
Na średni rezultat wpływ miały kontuzje, kartki i małe kłopoty finansowe klubu.
Liczne urazy dopadły w środkowej części rundy jesiennej sześciu podstawowych
zawodników. W wielu spotkaniach gracze pauzowali za boiskowe przewinienia.
Piłkarze mieli wypłacane pensje i tzw. wyjściówki (za występy w podstawowym
składzie), ale od sierpnia zamrożone zostały premie. Ten fakt wpłynął
demobilizująco na ich grę. Część zawodników wróciła do starych pozaboiskowych
nawyków (mało sportowy tryb życia) z poprzednich lat.
Unia kiepsko spisywała się na własnym stadionie (14 punktów), na którym przegrała
aż trzy razy. Tyle samo "oczek” przywiozła z obcych boisk. Zbyt często
remisowała (aż 7 razy - najwięcej w lidze). Silnym punktem była defensywa.
Janikowianie stracili najmniej goli (14) w rozgrywkach, ale zdobyli tylko 17
bramek (więcej tylko od Victorii Koronowo).
2. ORGANIZACJA. Włodarze Unii dysponowali znacznie mniejszym budżetem niż
wcześniej zakładali (1,8 mln zł). Liczono, że grupa kapitałowa "Ciech”
przeznaczy na piłkę w Janikowie znacznie większe środki. Część funduszy
przeznaczonych na rundę jesienną została przekazana na zaległe premie za awans
do nowej II ligi. Dlatego też zabrakło pieniędzy na aktualne potrzeby. Od
sierpnia zawodnicy nie otrzymywali premii za zdobyte punkty.
Ponadto na część spotkań wyjazdowych (np. w Zielonej Górze, Częstochowie) unici
wyjeżdżali w dniu meczu, co nie zdarzało się w poprzednich sezonach. Dwóch
działaczy Unii było przesłuchiwanych przez prokuraturę we Wrocławiu. Do końca
listopada mamy się przekonać, czy zostaną postawione im konkretne zarzuty.
3. TAKTYKA. Trener Kieżun preferował system 1 - 4 - 2 - 3 -1. Na początku
rozgrywek rywale na janikowski "diament” nie potrafili znaleźć sposobu.
Wszystko rozsypało się, gdy kontuzji nabawili się dwaj kluczowi gracze -
defensywny pomocnik Marcin Wincel i wysunięty napastnik Łukasz Ślifirczyk.
Kłopoty kadrowe wymuszały na szkoleniowcu zmianę ustawienia. W systemie 1 - 4 -
4 - 2 unici czuli się znacznie gorzej.
4. WYKONAWCY. W letniej przerwie Zbigniewowi Kieżunowi udało się znaleźć 11
znakomitych wykonawców do jego ulubionej taktyki. W bramce świetnie spisywał
się Michał Wróbel. Defensywa kierowana przez Macieja Mysiaka i Bartosza
Wrzesińskiego była monolitem. Drugą młodość przeżywał Tomasz Warczachowski, a
powrót do Janikowa dobrze zrobił Mateuszowi Nowaczykowi. Formą błyszczeli
skrzydłowi - Piotr Nowosielski (piękne gole) i Łukasz Kalinowski (wiele asyst).
W środku pola obok Wincla dobrze dysponowani byli rozgrywający - Krzysztof
Filipek i Marcin Tarnowski. Na "szpicy” ciężko na kolegach pracował Ślifirczyk.
Niestety, pozostali gracze - jedynie poza robiącym wielkie postępy defensorem
Andrzejem Chmieleckim - wyraźnie ustępowali graczom z wyjściowej "11”. Z konieczności szansę
dostali wychowankowie Unii, ale ich występy były przeciętne.
5. ODKRYCIE. 24-letni Maciej Mysiak był jesienią najjaśniejszym punktem Unii. W
poprzednich klubach "Myszor” występował głównie w drugiej linii. W
Janikowie już od kilkunastu miesięcy pełni rolę środkowego obrońcy. Wiele razy
ratował swoimi interwencjami drużynę. Był też bardzo skuteczny pod bramką
rywali (4 gole). Był, obok "Kalego”, najskuteczniejszym graczem Unii. Ma
kontrakt ważny do końca sezonu. Po jego wypełnieniu z pewnością wróci na boiska
ekstraklasy.
Obiecująco wypadł 17-letni Sebastian Hulisz. W kilku meczach zaprezentował dużą
dojrzałość jak na swój wiek i świetną grę w destrukcji. Młodego pomocnika czeka
jednak jeszcze wiele pracy, aby regularnie grać w II lidze.
6. ROZCZAROWANIE(A). Napastnicy Unii zdobyli jesienią tylko 1 bramkę (Łukasz
Gikiewicz). Do bramki rywali nie potrafili trafić Łukasz Ślifirczyk i Krzysztof
Kretkowski ani, wspierający napad - Krzysztof Filipek.
Część letnich transferów okazała się niewypałem. Michał Mendelski rozegrał 45
minut w Jarocinie, a później przez wiele miesięcy leczył urazy. Zawiedli także
"Gikuś” i "Kret”, a więcej spodziewano się po młodym defensorze
Rafale Ceglińskim. Rozczarowaniem była także postawa kibiców, którzy tylko
sporadycznie wspierali dopingiem swoich ulubieńców.
7. PROGNOZA NA WIOSNĘ. Fani w Janikowie nie wyobrażają sobie, że ligowej piłki
może w ich mieście zabraknąć. Wiele zależy od tego, kto po Edwardzie Antczaku
przejmie władzę w klubie i czy nadal Unię wpierać będzie "Ciech”. Sporo
się mówi, że zespół będzie miał nowego sponsora z branży stalowej. Na razie to
tylko spekulacje. Nadal klub wspierać będą władze gminy Janikowo, z burmistrzem
Andrzejem Brzezińskim na czele.
Jeśli w drużynie zostanie trener Kieżun i większość zawodników, to Unię stać
jeszcze na włączenie się do walki o 3. miejsce, premiowane barażami o I ligę.
Zachowanie II-ligowego bytu nie powinno być problemem.
Na razie jednak większość piłkarzy wyjeżdża na testy do klubów z wyższych klas
rozgrywkowych. Ślifirczyk od poniedziałku jest sprawdzany przez Zagłębie Lubin.
Na brak ofert nie narzekają także inni czołowi gracze. Jedną z opcji jest
postawienie na piłkarzy z regionu. Być może na testy przyjadą zawodnicy
Victorii Koronowo, Goplanii Inowrocław i Notecianki Pakość.
Od dzisiaj w Lubinie przebywa jeden z napastników Unii –
Łukasz Ślifirczyk. Będzie on testowany przez miejscowe Zagłębie. Jego treningi
z tym klubem będą trwały tydzień. Zagłębie jest obecnie najlepszym zespołem w I
lidze.
Sztab szkoleniowy Zagłębia, który dzisiaj został zmieniony z
pewnością wypatrzył Ślifirczyka podczas występów w reprezentacji Polski U-21. Trudno
by było przypuszczać, że było inaczej, gdyż popularny „Śliwa” w obecnym sezonie
zagrał w Unii tylko w dziewięciu spotkaniach przebywając na boisku 648 minut.
Ślifirczyk przyszedł do Unii w przerwie zimowej sezonu
2007/08. Poprzednio grał w Górniku Łęczna. W barwach Unii rozegrał 21 ligowych spotkań i strzelił 3
bramki. Jego kontrakt z naszym klubem jest
ważny do czerwca 2010 roku.
To już koniec cojesiennej powtórki z rozrywki. Zaczęło się jak zwykle. Kilka kolejek na pierwszym miejscu, a później systematyczne straty punktów. W tej rundzie spowodowane to było głównie licznymi kontuzjami oraz kartkami. Do tego pod koniec doszły drobne problemy organizacyjne. Zapraszamy do przeczytania podsumowania jesieni 2008.
Fatalnie zakończyło się ostatnie spotkanie w tym roku.
Piłkarze Unii przegrali z Rakowem Częstochowa 2:1. Mecz dla naszych zawodników
rozpoczął się pomyślnie. W 14’
prowadzenie dla biało-niebieskich zdobył Mateusz Nowaczyk, strzelając główką po
dośrodkowaniu Waldemara Kaźmierczaka z rzutu rożnego. Do przerwy
utrzymało się jednobramkowe prowadzenie naszych piłkarzy. Druga część spotkania
to prawdziwy koszmar dla Unitów. W 63’
Kaźmierczak strzelił gola do własnej bramki w okienko z 20 metrów, a w 83’
Raków objął prowadzenie, którego już nie oddał. Bramka padła po uderzeniu Przemysława
Korytkowskiego z dość dalekiej odległości (lekki rykoszet od Macieja
Mysiaka).W międzyczasie(przed golem na 2:1 - 78') do siatki trafił Tomasz Foszmańczyk w bardzo kontrowersyjnej
sytuacji. Unici po stracie tego gola dość długo protestowali i przyniosło to
efekt (po siedmiu minutach sędzia zmienił decyzję nie uznając bramki). Unia
miała jeszcze kilka okazji do zdobycia bramki. Najlepszej sytuacji nie
wykorzystał Łukasz Ślifirczyk, który miał przed sobą tylko bramkarza.
Ponadto trochę wcześniej idealną piłkę otrzymał Bartosz Komsta, który
również zmarnował stuprocentową okazję. Obie okazje przy stanie 0:0. Unia
kończyła mecz w dziesiątkę, gdyż za czerwoną
kartkę boisko opuściłMarcin Tarnowski. Przypomnijmy, że w meczu
tych drużyn w Janikowie scenariusz spotkania był niemal identyczny, tyle, że na
korzyść Unii.